
Opinie o nas
Uzdrawianie kości (osteoporoza)
W ostatni piątek mieliśmy grupową sesję on-line, poświęconą energetycznemu uzdrawianiu ogólnie kości i szczeciogonie osteoporozy.
Sesja miała charakter kompleksowy i wielowymiarowy — obejmowała tematy ciała, historie dzieciństwa oraz szerszy kontekst (rodowy i innych wcieleń).
Mam poczucie, że temat zdrowia moich kości pod względem energetycznych blokad i przyczyn został zaopiekowany na wszystkich poziomach.
Mam poczucie, że temat moich kości został dotknięty w sposób pełny — z różnych stron.
Czuje wdzięczność dla grupy i do siebie, że wykonałam taką pracę.
Iwonko, dziękuje za przestrzeń.
Ogromna wdzięczność ❤️
Serdecznie dziękuję za przepiękną sesję. Iwonko sprawiłaś, że otuliłam miłością całe moje życie. Były łzy wzruszenia a teraz czuję spokój. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego prowadzenia.
Rozpuścić to, czego nie chcę już widzieć.
Z całego serca polecam spotkania z Iwonką
Drugie spotkanie z cyklu pracy ze wzrokiem było dla mnie niezwykłym, głębokim doświadczeniem. Iwonka zastosowała metodę MBM i w przepiękny, pełen uważności sposób poprowadziła mnie przez cały proces. Czułam się zaopiekowana, bezpieczna i spokojna — myślę, że pozostałe uczestniczki również mogły to odczuć.
W atmosferze miłości i życzliwości mogłam swobodnie wędrować w głąb siebie i uwalniać uwięzione emocje, które przez lata gdzieś cicho się odkładały. Wszystko działo się naturalnie, bez presji, z ogromną łagodnością. To było prawdziwe spotkanie z samą sobą.
Półtorej godziny minęło dosłownie w kilka sekund — czas jakby przestał istnieć. Wyszłam z poczuciem lekkości, spokoju i wdzięczności. To piękna przestrzeń do uzdrawiania i powrotu do siebie.
Iwonko, z całego serca dziękuję i czekam na kolejne spotkanie.
Grupowa sesja MBM
Wczoraj uczestniczyłam w grupowej sesji MBM poświęconej pracy z programami związanymi z oczami i wzrokiem.To było niezwykle głębokie i realnie odczuwalne doświadczenie.
Zaczynałam sesję z bólem i napięciem w prawym oku. W trakcie pracy uwalnialiśmy zapisane emocje, stare programy i niesłużące wzorce związane z narządem wzroku. Czułam,jak napięcie stopniowo się rozpuszcza. Pod koniec sesji ból całkowicie ustąpił – zostało jedynie bardzo delikatne pieczenie w kąciku oka, które do końca dnia zniknęło. Dziś nie czuję już absolutnie nic. Zero bólu,zero napięcia.
Iwonka stworzyła bezpieczną i wspierającą przestrzeń,w której uwalnianie mogło wydarzyć się tak naturalnie i głęboko. Jej prowadzenie było spokojne, uważne i pełne wyczucia. A energia grupy dodatkowo wzmocniła cały efekt – wspólna przestrzeń pracy była naprawdę wyjątkowa.
Z całego serca polecam sesje prowadzone przez Iwonkę. To była piękna i skuteczna transformacja.
Od poczucia winy do miłości – domknięcie traumy
To była moja druga sesja uwalniania emocji z Iwoną i po raz kolejny poczułam, jak ogromną wartość ma ta praca. Przyszłam z bardzo konkretnym tematem – poczuciem winy związanym z krzywdami, które wyrządziłam bratu w dzieciństwie.
Iwona najpierw poświęciła dużo czasu na dokładne zrozumienie mojego tematu. Dała mi przestrzeń, abym mogła wszystko spokojnie wypowiedzieć. Zadawała trafne pytania, dzieliła się swoim spojrzeniem i proponowała konkretne metody, które mogę stosować samodzielnie w domu, aby pracować z poczuciem winy.
Szczególnie cenne było dla mnie wyjaśnienie, w jaki sposób poczucie winy nieustannie odtwarza traumę – jak ponownie i ponownie energetycznie zasilamy przeszłe wydarzenia, podsycając ich ładunek. Sama ta rozmowa była niezwykle szczegółowa, serdeczna i bardzo porządkująca. Już ona przyniosła mi dużą ulgę i nowe zrozumienie.
Ogromnie pomogły mi także przykłady z życia Iwony i jej rodziny – były prawdziwe, ciepłe i bardzo wspierające. Iwona przypomniała mi o metodzie ho’oponopono, którą znałam, ale nie doceniałam. Poleciła mi również książkę, która głęboko tłumaczy tę praktykę i nadaje jej nowy wymiar.
Podczas sesji przeszłyśmy przez bardzo szczegółowe uwalnianie wszystkich warstw tej traumy – w obecnym życiu, w ciele, w rodzie, a nawet w życiach uprzednich. Na zakończenie wspólnie wykonałyśmy ho’oponopono. Miałam wyraźne poczucie domknięcia.
Następnego dnia od rana wysyłałam bratu miłość i powtarzałam ho’oponopono. Poczułam jakby świeży podmuch powietrza w tej sprawie – lekkość, odświeżenie. Trauma, która wcześniej była bardzo żywa, jakby zniknęła. Nie było już potrzeby płaczu, była tylko chęć wysyłania miłości. Czuję, że ten temat został naprawdę uzdrowiony.
Iwonko, z całego serca dziękuję.


